O Wolniej – historia i osoba za marką

o wolniej.

Nie zaczęło się od potrzeby założenia marki.

Zaczęło się od momentu, w którym wszystko zaczęło mnie drażnić. Dźwięk telefonu potrafił uruchomić napięcie, bo przecież mógł dzwonić ktoś z pracy. Nie chciało mi się nic. Funkcjonowałam, ale coraz mniej czułam, że naprawdę uczestniczę we własnym życiu.

Nie rzuciłam pracy. Nie wyjechałam w Bieszczady. Kupiłam fotopułapkę.

Najpierw chciałam tylko zobaczyć zwierzęta

01

W internecie zobaczyłam, że ludzie ustawiają w lesie kamery i podglądają życie zwierząt. To trafiło w coś, co było we mnie od dziecka. Ratowałam żaby przed rozjechaniem, wypatrywałam saren, obserwowałam ptaki w gnieździe. Przyroda nigdy nie była dla mnie ładnym tłem.

Zaczęłam zanosić fotopułapkę do lasu. A skoro już tam byłam, zostawałam. Siadałam i patrzyłam. Nie nazwę tego od razu medytacją. Raczej chwilą, w której nie trzeba było odpowiadać, rozwiązywać ani interpretować. Były drzewa, światło, ślizgająca się nad wodą ważka i głowa, która wreszcie nie musiała być wszędzie naraz.

Las nie rozwiązał mojego życia

02

Ale pomógł mi odzyskać przestrzeń, żeby znowu je zobaczyć. Zaczęłam czytać o kąpielach leśnych, a później ukończyłam kurs przewodniczki. Równolegle wracałam do psychologii, którą studiuję, stoików i prostych pytań: na co mam wpływ? Co robię automatycznie? Dlaczego odpoczynek też próbuję wykonać na piątkę?

Z czasem pojawiły się Beskidy, hamaki, noc pod tarpem, ognisko i spotkania z ludźmi, którzy również nie potrzebowali kolejnego wykładu o dobrostanie. Potrzebowali doświadczenia, po którym ciało i głowa przypominają sobie, że istnieje coś poza ekranem i listą zadań.

Po co jest Wolniej

03

Robię Wolniej, bo znalazłam kilka dobrych sposobów na życie w normalnym świecie. Nie idealnych. Nie spektakularnych. Takich, które można zastosować, nawet jeśli pracuje się w korporacji, ma kredyt, rodzinę, psa, niewyprane pranie i za dużo otwartych kart w przeglądarce.

Piszę o przeciążeniu, wypaleniu, uwadze, naturze i filozofii, ale zawsze wracam do codzienności. Do telefonu w dłoni. Do rozmowy analizowanej przez cały weekend. Do zmęczenia, przy którym ruch może pomóc bardziej niż kolejny wieczór na kanapie. Do lasu, który nie pyta, ile dziś zrobiłaś.

Nie uczę życia wolniej. Uczę się — razem z Tobą — jak nie przegapić własnego życia.

Anna - przewodniczka wolniej

Kilka faktów

04
  • Jestem Ania.
  • Pracuję w komunikacji wewnętrznej i znam szybki świat od środka.
  • Studiuję psychologię; szczególnie interesują mnie wypalenie, prokrastynacja, syndrom oszusta, przeciążenie i uwaga.
  • Jestem przewodniczką kąpieli leśnych.
  • Kocham las, góry, zwierzęta i nocowanie w hamaku.
  • Wolę praktyczne pytanie od wzniosłego hasła.

Nie uczę życia wolniej. Uczę się razem z Tobą, jak nie przegapić własnego życia.

Zobacz, od czego możesz zacząć →